Logo

Logo

FBPinterest

24 kwietnia 2016

Jak zostałam perukarzem | How I became a wigmaker

W 2014r. postanowiłam poeksperymentować z pakułami lnianymi. Są łatwo dostępne, w kolorze "polski blond" i przy odpowiednim ułożeniu wyglądają jak włosy.
Na pierwszy ogień poszły warkocze - idealne dla dziewczyn o krótszych (bądź zafarbowanych na współczesne kolory) włosach, dopełniały nakrycia głowy. Zwykła nałęczka przestała być taka... zwykła ;)

Od tamtego czasu kilka par takich warkoczy poszło w świat, więc uważam że pomysł chwycił.

Jako, że trzeba się rozwijać - przyjęłam wyzwanie stworzenia nakrycia głowy do sukni Królowej Małgorzaty - na podstawie wykonanej w Szwecji rekonstrukcji.

A więc wianka i wcale nie warkoczy...

Z pakułów (oczywiście uprzednio pofarbowanych, w korze dębu)

Oto rezultaty :)







07 stycznia 2016

AD 2015 - fajny byłeś :) | AD 2015 - you've been great :)

2015 zaplanowany był jako przerwa od wyjazdów rekonstrukcyjnych, oddech od lnianych namiotów i wełnianych kiecek. Wiem - dla niektórych to niepotrzebne, nie do pomyślenia... ale ja po 10 latach pełnych pakowania szpeju, rozpakowywania szpeju, czyszczenia szpeju, spania na sianie i latania w mokrej od deszczu wełnie chwilowo miałam "dość".

Co nie znaczy, że nic się nie działo :) Bo tak to się u mnie nie da ;)

#1 - Zimowy Grodziec z Rotą Pana Tomasza (swoją drogą - zbliża się edycja 2016)




#2 - Naalbinding



#3 - Sztuczne, lniane warkocze









#6 - Filmy na YouTube


28 sierpnia 2015

...i do telewizji śniadaniowej.

Pewien telefon przerósł moje najśmielsze wyobrażenia o zasięgu bloga i fanpage'a.


Zapakowałam więc walizkę szpeju, zakupiłam bilet na pociąg Kraków - Warszawa i o 9:00, 27 sierpnia stawiłam się na Woronicza 17.
Make-up, przymiarki modelek, mikroport, wiele niezręcznych pytań (pierwszy raz od dłuższego czasu miałam do czynienia ludźmi zupełnie z rekonstrukcją niezaznajomionymi) i... 5 minut na antenie.
Mimo kilku fuck-upów (Hausbuch dress i szpileczki) i pomyłek prowadzącej (Grenlandia... Finlandia... co za różnica) to jestem bardzo zadowolona z takiego obrotu spraw. Pojawić się w telewizji publicznej, w programie śniadaniowym to niezwykłe przeżycie :)

----> LINK



21 lipca 2015

Medieval Lifestyle Blogger, czyli jak trafiłam do Teleexpresu

Ostatni tydzień był niezwykle szalony.
Rozpoczęło się od telefonu od pani z Towarzystwa Przyjaciół Chmielowic (czyli wsi pod Opolem, w której mieszkam), która zaprosiła mnie na spotkanie z przedstawicielami Urzędu Marszałkowskiego w sprawie konkursu Piękna Wieś Opolska. W październiku ubiegłego roku, a festynie zorganizowanym właśnie z tej okazji wystawiałam swoje średniowieczne stanowisko jako jeden z mieszkańców wsi.
W czasie spotkania z urzędnikami, jedna z pań, zachwycona tematem rekonstruktorów spytała, czy nie chciałabym wziąć udział w sesji zdjęciowej do kalendarza (hmmm.... skądś już znam temat) o legendach śląskich. To był czwartek.
W piątek podjechałam do podopolskiej wsi na zdjęcia - wraz ze wszystkimi sukienkami. I tam, dowiedziałam się, że pani urzędnik powiedziała o mnie redaktor TVP Opole, która miała się ze mną skontaktować.
Zadzwoniła w niedzielę i zaproponowała przyjazd ekipy TVP Opole do mnie do domu, w poniedziałek.
Nakręcili wywiad ze mną, zrobili zdjęcia sukienek i reszty średniowiecznego szpeju.
Wszystko miało się ukazać w Kurierze TVP Opole... A po 17 zadzwonił telefon, że byłam w Teleexpresie :D Interesujące, ale trochę dziwne uczucie - widzieć się w telewizji publicznej ;)

TVP Opole

Teleexpres (9:25)


14 lipca 2015

Średniowieczny bloger - co to konkretnie ma znaczyć ?

Szara Ręcznie Szyta powstała sobie w 2009 roku. W międzyczasie zdążyłam zmienić swoje podejście do szeroko pojętej rekonstrukcji (kilka razy), uszyłam mnóstwo ciuchów, zostałam magistrem inżynierem na doktoracie, założyłam fanpejdż na fejsbuku.

Sam blog trochę się zmienił - powstało trochę tutoriali, w których krok po kroku opisywałam (również w formie filmu) wykonanie jakiejś rzeczy; opracowań - przeglądów jakiegoś tematu. Nie ograniczałam się więc tylko do "pochwalę się co uszyłam i co kupiłam". Moim zdaniem fajny krok do przodu.

Fanpejdż fejsbukowy działa trochę inaczej niż blog - nie lubi długich form, ale też nie lubi przerw w publikowaniu. Mimo nadal średniowiecznych treści, jest bardziej "lajfstajlowy". Pojawiają się zatem na nim inspirowane życiem rekonstruktora memy, zdjęcia z warsztatu, czy ciekawe linki. Nawet w czasie chwilowych przerw w tworzeniu (dla ewentualnie zastanawiających się - nie, nie rzuciłam tego wszystkiego - rok przerwy to kwestia chwili odpoczynku i przystosowania do nowego życia doktoranta) można utrzymywać zainteresowanie szafą.

Nigdy nie zamierzałam być blogerem czysto historycznym - nie mam do tego ani wiedzy, ani zacięcia. Zostawiam tą działkę mądrzejszym (na przykład tym panom). Czysto profesjonalne szycie zostawiam również profesjonalistom (przede wszystkim tej pani).
A ja sobie bloguję w stylu medieval lifestyle. I chyba się podoba widowni.

No właśnie... podoba się?







29 kwietnia 2015

Kruszyną farbowane. Igłowane. Rękawiczki | Dyed with alder buckthorn bark. Needlebinded. Gloves.


Druga para Volkowych rękawiczek (pierwszą można zobaczyć TU) poszybowała ku właścicielowi. Niby wiosna, niby ciepło, a jednak w nocy potrafi zmrozić do kości. Tak więc rękawiczki dobra rzecz.

Tym razem zmieniłam sposób wszycia kciuka i muszę stwierdzić, że była to dobra decyzja. Wcześniej dziura na kciuk znajdowała się po połowie z tyłu i z przodu rękawiczki (czyli tak jakby z jej boku). Wszyty kciuk skręcał się trochę [Rys.1]. W modyfikacji - przerwę na wszycie kciuka zostawiłam całkowicie z przodu [Rys.2]. Dzięki temu rękawiczki są wyraźnie - lewa i prawa, a kciuk dobrze trzyma kształt [Rys.3].


Rys.1 Pierwsza wersja wszywania kciuka (z boku)
Rys.2 Druga wersja wszywania kciuka (z przodu)
Rys.3 Gotowa para rękawiczek (farbowanie - kora kruszyny)

Blog Designed by The Single Momoirs