Szybki update. Na moim mózgu wisi tabliczka z napisem "Nieczynne z powodu sesji", ale udało mi się skończyć jedną stronę nowej sakiewki.
Kolorystycznie stała się moją ulubioną. Poziom trudności (w skali 0-5) oceniłabym na 3.
Sesja ma nadzieję skończyć się we wtorek i wtedy też zabiorę się za drugą stronę. Później za zszywanie i wykańczanie. Szczerze - nie mogę się już doczekać końcowego efektu :]
Logo
04 lutego 2011
18 stycznia 2011
Wyszywanie zdecydowanie uzależnia.
Po skończeniu orłów i lwów obiecywałam sobie, że za następną brick-stitchową sakiewkę zabiorę się po dłuższym czasie... Miało być tak pięknie - jest jak zwykle.
Jest jedna znacząca różnica - to pierwsza praca na zamówienie. Pomyślałam, że skoro lubię i umiem (nieskromnie mówiąc całkiem nieźle) te sakiewki to dlaczego by nie zacząć na tym zarabiać?
Ten wzór idzie mi nieporównywalnie szybciej od poprzedniej (niestandardowe kształty - zwierzęta - wymagają większego skupienia i częstszego zaglądania w kartkę).
Po skończeniu orłów i lwów obiecywałam sobie, że za następną brick-stitchową sakiewkę zabiorę się po dłuższym czasie... Miało być tak pięknie - jest jak zwykle.
Jest jedna znacząca różnica - to pierwsza praca na zamówienie. Pomyślałam, że skoro lubię i umiem (nieskromnie mówiąc całkiem nieźle) te sakiewki to dlaczego by nie zacząć na tym zarabiać?
Ten wzór idzie mi nieporównywalnie szybciej od poprzedniej (niestandardowe kształty - zwierzęta - wymagają większego skupienia i częstszego zaglądania w kartkę).
08 stycznia 2011
Nogawice damskie | Stockings
W końcu zostałam zmotywowana do uszycia nowych nogawic (nie z trzech, a z dwóch części - http://www.personal.utulsa.edu/~marc-carlson/cloth/london.html ). Ich wykrojenie wcale nie było takie łatwe jak tych trzyczęściowych, ale też nie tak przekleństwogenne jak mi się wydawało (choć zdecydowanie wymaga wprawnej i doświadczonej ręki i oka). Najdłużej zajmuje dopasowanie materiału na stopie, trochę szybciej spina się materiał na łydce.
Kiedy będzie już okazja w nich pochodzić okaże się, czy szew pod spodem jest wygodny.
Bardzo pomógł mi fotoblog(?) znaleziony przez jednego z użytkowników Frehy
http://www.flickr.com/photos/racaire/3781005802/in/set-72157621920562790/lightbox/#/
Kiedy będzie już okazja w nich pochodzić okaże się, czy szew pod spodem jest wygodny.
Bardzo pomógł mi fotoblog(?) znaleziony przez jednego z użytkowników Frehy
http://www.flickr.com/photos/racaire/3781005802/in/set-72157621920562790/lightbox/#/
04 stycznia 2011
Eagles and lions
Dopiero teraz mogę pochwalić się nowym (skończonym!) projektem.
Kolejna z cyklu niemieckich sakiewek (tym razem z motywem orłów i lwów) wyszywana, ah jakże cudownym, brick stitchem.
Tym razem użyłam muliny DMC (już udało mi się zauważyć, że po długim czasie "wycierania się" o wyszywające dłonie wygląda o niebo lepiej niż Ariadna).
Zachwycony prezentem nowy właściciel obiecał ją nosić i używać, także - wypatrujcie :D
Kolejna z cyklu niemieckich sakiewek (tym razem z motywem orłów i lwów) wyszywana, ah jakże cudownym, brick stitchem.
Tym razem użyłam muliny DMC (już udało mi się zauważyć, że po długim czasie "wycierania się" o wyszywające dłonie wygląda o niebo lepiej niż Ariadna).
Zachwycony prezentem nowy właściciel obiecał ją nosić i używać, także - wypatrujcie :D
21 grudnia 2010
Sukienka w stylu niemieckim - cz.I
Po długim czasie przestoju i lenistwa zabrałam się za nową sukienkę. Pierwszy raz szyję sukienkę z II połowy XV wieku. Jest inaczej, trochę trudniej, ale dzięki temu ciekawiej.
Do sylwestra muszę wszyć podszewkę, żeby znajoma pomogła mi skroić rękawy (sukienka potrzebna mi jest na koniec stycznia, na zimowy turniej).
Plisowany panel ma w sobie dwie warstwy mięsistej wełny (nie miałam końskiego włosia żeby wypchać plisy). Wymagał pewnej ilości pracy (ale niezbyt skomplikowanej), natomiast widok jego wpiętego szpilkami w sukienkę rodzi radość :)
Do sylwestra muszę wszyć podszewkę, żeby znajoma pomogła mi skroić rękawy (sukienka potrzebna mi jest na koniec stycznia, na zimowy turniej).
Plisowany panel ma w sobie dwie warstwy mięsistej wełny (nie miałam końskiego włosia żeby wypchać plisy). Wymagał pewnej ilości pracy (ale niezbyt skomplikowanej), natomiast widok jego wpiętego szpilkami w sukienkę rodzi radość :)
20 września 2010
Film "Julie & Julia". Jedna z bohaterek (w tym przypadku Julie) dochodzi do bardzo mądrego wniosku - należy stawiać sobie krótkoterminowe cele, aby łatwiej było osiągnąć te większe.
Idąc tym tropem, nie powinnam planować szycia całej szafy naraz, ale po kolei, sukcesywnie kończyć pojedyncze rzeczy. Tym sposobem wizja ogromu pracy nie zniechęci mnie i nie pozbawi mnie całego zapału.
Tak więc deadline No.1 - przerobienie granatowej cotehardie. Dziewięć białych, zbyt dużych guzików zamienię na (co najmniej) dwa razy tyle mniejszych, granatowych. Stawiam na prostotę koloru. A wielkość też ma znaczenie. Guzików oczywiście. Gdy są zbyt duże - strój nabiera lekko cyrkowo-harlekinowego klimatu.
To etap pierwszy.
Drugim będzie zmiana podszewki (będzie doszywana częściami, przez co wełna będzie się lepiej układała). Ale wszystko w swoim czasie.
Guziki muszę skończyć przed niedzielą. Najlepiej byłoby, gdybym zdążyła do piątku.
Tak więc niech on (w domyśle - piątek) będzie deadlinem No.1
Idąc tym tropem, nie powinnam planować szycia całej szafy naraz, ale po kolei, sukcesywnie kończyć pojedyncze rzeczy. Tym sposobem wizja ogromu pracy nie zniechęci mnie i nie pozbawi mnie całego zapału.
Tak więc deadline No.1 - przerobienie granatowej cotehardie. Dziewięć białych, zbyt dużych guzików zamienię na (co najmniej) dwa razy tyle mniejszych, granatowych. Stawiam na prostotę koloru. A wielkość też ma znaczenie. Guzików oczywiście. Gdy są zbyt duże - strój nabiera lekko cyrkowo-harlekinowego klimatu.
To etap pierwszy.
Drugim będzie zmiana podszewki (będzie doszywana częściami, przez co wełna będzie się lepiej układała). Ale wszystko w swoim czasie.
Guziki muszę skończyć przed niedzielą. Najlepiej byłoby, gdybym zdążyła do piątku.
Tak więc niech on (w domyśle - piątek) będzie deadlinem No.1
06 września 2010
Wakacje dostarczyły mi na tyle dużo szycia, że za swoje rzeczy dużo trudniej jest mi się zabrać. Poza tym, zaczęłam kilka rzeczy naraz (dwie sakiewki, dwie sukienki, nie chcę nawet myśleć co jeszcze) i cóż... żadna z nich nie jest na razie skończona.
W wolnych chwilach (pomiędzy nauką fizyki a nauką matematyki) staram się pracować nad wyszywaniem sakiewek (wymiennie, raz jedna - raz druga). Postępy są, owszem, niestety do końca jeszcze daleka droga.
--------------
W wolnych chwilach (pomiędzy nauką fizyki a nauką matematyki) staram się pracować nad wyszywaniem sakiewek (wymiennie, raz jedna - raz druga). Postępy są, owszem, niestety do końca jeszcze daleka droga.
--------------
During these holidays I had a lot of sewing to do, so it's hard for me to complete my own stuff. Moreover, I started a couple of things at the same time(two embroidery bags, two cottes and God knows what else) and well... none of these is finished.
Im my free time (while I'm not studying maths of physics) I try to work on those two bags. I'm making progress... At least I think I do.
Im my free time (while I'm not studying maths of physics) I try to work on those two bags. I'm making progress... At least I think I do.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
