Logo

Logo

11 stycznia 2014

Nie samym średniowieczem człowiek żyje | Life is not only about middle ages

Impreza sylwestrowa, już tradycyjnie, była przebierana. Pomysł pojawił się już w lecie i brzmiał 'Disney'. Mogliśmy, nie patrząc na wiek, przeobrazić się na jeden wieczór w ulubionych bohaterów z dzieciństwa :)
Osobiście nie zastanawiałam się długo. Pomyślałam o Królewnie Śnieżce i zostałam przy wyborze. Wszystkie elementy stroju skompletowałam wcześniej, ale najtrudniejszy element - bluzkę z bufkami i stojącym kołnierzem zostawiłam na ostatni moment. Trochę "jak zwykle" :P













Efekt końcowy :D

04 stycznia 2014

Zimowa wyprawa bez śniegu | Winter journey without snow

Z siłą noworocznych postanowień zebraliśmy grupkę (3-osobową) chętnych i odważnych wędrowców. Wybraliśmy znaną (i nie bardzo odległą) Jurę krakowsko-częstochowską, a za punkt startowy - zamek Bąkowiec. Wraz z każdą wyprawą weryfikujemy ilość zabieranych rzeczy, ich przydatność i faktyczną użyteczność ciuchów.
Na naszej półtoradniowej trasie znalazły się : Góra Zborów, zamek Bobolice, zamek Mirów, strażnica w Łutowcu. Miejsce na nocleg znaleźliśmy w lasku zaraz za Mirowem. Noc uraczyła nas przepięknym rozgwieżdżonym niebem i lekkim przymrozkiem (który objawił się na przykład na zamarzniętej krawędzi uprzednio ubłoconej sukni), ale utrzymane do rana palące się ognisko ochroniło nas przed zamianą w kostki lodu ;)





zdj.Konrad Chęciński

22 grudnia 2013

Świątecznie... | Christmassy...

Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia, wszystkim Wam życzę radości, ciepła i braku bólu brzucha z przejedzenia
I aby wena wraz z zapałem na nowe projekty nigdy Was nie opuszczała.
W Szafie trwają prace nad skromną elegancją (pierwszą sukienką żony 'pana Cebulaka') i koszerną prostotą (farbowaną ręcznie sukienką dla mnie).

A w nastroju świątecznym - perełka z mojej biblioteczki.
Pismo Święte Nowego Testamentu, wydawnictwo Pallottinum.
Manuskrypt napisany w całości ręcznie (przedruk), w okresie 13 miesięcy



01 listopada 2013

Wyższy poziom farbowania | Higher level of dyeing

W pewnym momencie rekonstruktor chce każdy aspekt swojego hobby wynieść na wyższy poziom. Zaczyna się ręcznym szyciem a przechodzi przez farbowanie, tkanie i przędzenie wełny. Dotyka tych, którzy rekonstrukcję traktują w sposób analityczny, badawczy i życiowy - dla nich nie jest to tylko zestaw imprez na których wymogiem jest posiadanie takiego lub innego 'przebrania' (choć tych nie neguję, podejście do sprawy to kwestia innej i dużo dłuższej dyskusji). Kuchnie zamieniają na laboratoria barwiarskie, piwnice na warsztaty i kuźnie, zmuszeni są do przeorganizowania szaf aby te zmieściły wszystkie potrzebne 'półprodukty' i narzędzia. Nie wspominając o ciuchach ;)

Łącząc moją chęć bezustannego rozwijania swojej pasji do rekonstrukcji z ostatnim zamiłowaniem do farbowania postanowiłam zaszaleć. Wyjść wyżej niż kupienie barwnika, czy zerwanie odpowiednich 'składników' z drzewa.
Postawiłam sobie cel w postaci wyhodowania z nasion rośliny, wyekstrahowania z niej barwnika a następnie, oczywiście, zafarbowanie nim tkaniny.

Misję 'URZET' uważam za rozpoczętą :D


05 października 2013

Odtwórca - trendsetter | Reenactor - trendsetter

Biblia modowa - Vogue, zamieścił na łamach wrześniowego numeru amerykańskiej edycji takie oto zdjęcie...

Niby nic, a jednak miło i wesoło się na nie patrzy ;) (------> foto)


27 września 2013

Farbowanie naturalne - łupiny orzecha włoskiego | Natural dyeing - walnut shells (Juglans regia)

Zadanie proste, choć wymagające cierpliwości. W tym sezonie orzech włoski obrodził i udało mi się zebrać 'trochę' więcej niż 10 zielonych jeszcze łupin. Zgodnie z najprostszym przepisem, postanowiłam farbować na zimno - wrzucić łupiny i następnie materiał do wody. I czekać. A to było trudne ;)

Poczytałam również, że barwnik zawarty w łupinach zmienia kolor w reakcji utleniania, czyli dopiero po wyjęciu z wody. Znalezione zdjęcia barwienia utwierdziły mnie w oczekiwaniu na piękny, głęboki brąz.

GUZIK! A nie brąz.

Za mało orzechów ? Za krótko czekałam ? Mój dom ma złą aurę ? :P

W kolejności : 4, 18, 28, 48, 72 godziny



Spróbuję jeszcze opcję z gotowaniem, może to da bardziej spektakularne efekty.

20 września 2013

Proszę państwa, oto bez | I present you the elderberry

Zgodnie z planem na nadchodzące jesienno-zimowe miesiące, mam zamiar wypróbować wszystkie znane (i dopiero poznane) mi barwniki naturalne. Póki aura i natura sprzyjają, wykorzystuję te roślinne - pozyskiwane z, zielonych jeszcze, ogródków.
Po liściach brzozy postanowiłam pobawić się z nieco bardziej intensywnymi barwami. Wybór padł na owoce czarnego bzu, których jest jeszcze pełno na krzakach.

Zebrałam około 2-3 kg owoców, oddzieliłam je od gałązek, zalałam wodą i zagotowałam. Przed odcedzeniem wycisnęłam możliwie jak najwięcej jagódek, aby barwa wywaru była jak najbardziej intensywna. Dodałam również 2 łyżki ałunu.

Tym razem postanowiłam poeksperymentować z wpływem stężenia i odczynu na barwę użytej wełny i lnu.

W stężonym wywarze wełna zafarbowała cudownie, na fioletowo-burgundowy kolor, w rozcieńczonym 4-krotnie jest lekko różowawa, po zasadowej kąpieli mydlanej przyjęła barwę brązowo-fioletową (co za zestaw kolorystyczny ?!). Len natomiast pięknie wyglądał do momentu kiedy wysechł. Zgodnie z przewidywaniami i eksperymentami innych reko-blogerów, kolor wyblakł, pojawiły się przebarwienia. Widać jednak wpływ zasadowych mydlin. Wychodzi na to, że farbowanie lnu to wyższa szkoła jazdy ;)

Po kąpieli barwiącej wypłukałam wełnę w zimnej wodzie z octem (tylko wersję bez mydlin).

Generalnie jestem urzeczona cudną, głęboką barwą wełny. Aby sprawdzić trwałość farbowania wełnę poddam działaniu warunków atmosferycznych i prania.

I broń Boże nie można zapomnieć o rękawiczkach - sok z owoców bzu barwi skórę niemal natychmiast. A fioletowo-czerwone dłonie to jednak nie najlepszy pomysł ;)








*brązowo zabarwione fragmenty rękawiczki były wcześniej zieloną wełną, fioletowe - naturalną (FOTO)
Blog Designed by The Single Momoirs