Pomajówkowa zdobycz z turnieju na zamku w Czersku (czysto turystyczna wyprawa) - badges z wizerunkiem Św. Jerzego.
Postanowiłam go dodatkowo pomalować i jest już gotowy do przyszycia do kaptura.
Koszer-vege i hinduskie jedzenie w Warszawie spowodował u mnie napływ inspiracji i siły do działania, tak więc zabieram się do roboty i dokańczam wszelkie rozpoczęte projekty :]
Logo
09 maja 2011
04 marca 2011
04 lutego 2011
Szybki update. Na moim mózgu wisi tabliczka z napisem "Nieczynne z powodu sesji", ale udało mi się skończyć jedną stronę nowej sakiewki.
Kolorystycznie stała się moją ulubioną. Poziom trudności (w skali 0-5) oceniłabym na 3.
Sesja ma nadzieję skończyć się we wtorek i wtedy też zabiorę się za drugą stronę. Później za zszywanie i wykańczanie. Szczerze - nie mogę się już doczekać końcowego efektu :]
Kolorystycznie stała się moją ulubioną. Poziom trudności (w skali 0-5) oceniłabym na 3.
Sesja ma nadzieję skończyć się we wtorek i wtedy też zabiorę się za drugą stronę. Później za zszywanie i wykańczanie. Szczerze - nie mogę się już doczekać końcowego efektu :]
18 stycznia 2011
Wyszywanie zdecydowanie uzależnia.
Po skończeniu orłów i lwów obiecywałam sobie, że za następną brick-stitchową sakiewkę zabiorę się po dłuższym czasie... Miało być tak pięknie - jest jak zwykle.
Jest jedna znacząca różnica - to pierwsza praca na zamówienie. Pomyślałam, że skoro lubię i umiem (nieskromnie mówiąc całkiem nieźle) te sakiewki to dlaczego by nie zacząć na tym zarabiać?
Ten wzór idzie mi nieporównywalnie szybciej od poprzedniej (niestandardowe kształty - zwierzęta - wymagają większego skupienia i częstszego zaglądania w kartkę).
Po skończeniu orłów i lwów obiecywałam sobie, że za następną brick-stitchową sakiewkę zabiorę się po dłuższym czasie... Miało być tak pięknie - jest jak zwykle.
Jest jedna znacząca różnica - to pierwsza praca na zamówienie. Pomyślałam, że skoro lubię i umiem (nieskromnie mówiąc całkiem nieźle) te sakiewki to dlaczego by nie zacząć na tym zarabiać?
Ten wzór idzie mi nieporównywalnie szybciej od poprzedniej (niestandardowe kształty - zwierzęta - wymagają większego skupienia i częstszego zaglądania w kartkę).
08 stycznia 2011
Nogawice damskie | Stockings
W końcu zostałam zmotywowana do uszycia nowych nogawic (nie z trzech, a z dwóch części - http://www.personal.utulsa.edu/~marc-carlson/cloth/london.html ). Ich wykrojenie wcale nie było takie łatwe jak tych trzyczęściowych, ale też nie tak przekleństwogenne jak mi się wydawało (choć zdecydowanie wymaga wprawnej i doświadczonej ręki i oka). Najdłużej zajmuje dopasowanie materiału na stopie, trochę szybciej spina się materiał na łydce.
Kiedy będzie już okazja w nich pochodzić okaże się, czy szew pod spodem jest wygodny.
Bardzo pomógł mi fotoblog(?) znaleziony przez jednego z użytkowników Frehy
http://www.flickr.com/photos/racaire/3781005802/in/set-72157621920562790/lightbox/#/
Kiedy będzie już okazja w nich pochodzić okaże się, czy szew pod spodem jest wygodny.
Bardzo pomógł mi fotoblog(?) znaleziony przez jednego z użytkowników Frehy
http://www.flickr.com/photos/racaire/3781005802/in/set-72157621920562790/lightbox/#/
04 stycznia 2011
Eagles and lions
Dopiero teraz mogę pochwalić się nowym (skończonym!) projektem.
Kolejna z cyklu niemieckich sakiewek (tym razem z motywem orłów i lwów) wyszywana, ah jakże cudownym, brick stitchem.
Tym razem użyłam muliny DMC (już udało mi się zauważyć, że po długim czasie "wycierania się" o wyszywające dłonie wygląda o niebo lepiej niż Ariadna).
Zachwycony prezentem nowy właściciel obiecał ją nosić i używać, także - wypatrujcie :D
Kolejna z cyklu niemieckich sakiewek (tym razem z motywem orłów i lwów) wyszywana, ah jakże cudownym, brick stitchem.
Tym razem użyłam muliny DMC (już udało mi się zauważyć, że po długim czasie "wycierania się" o wyszywające dłonie wygląda o niebo lepiej niż Ariadna).
Zachwycony prezentem nowy właściciel obiecał ją nosić i używać, także - wypatrujcie :D
21 grudnia 2010
Sukienka w stylu niemieckim - cz.I
Po długim czasie przestoju i lenistwa zabrałam się za nową sukienkę. Pierwszy raz szyję sukienkę z II połowy XV wieku. Jest inaczej, trochę trudniej, ale dzięki temu ciekawiej.
Do sylwestra muszę wszyć podszewkę, żeby znajoma pomogła mi skroić rękawy (sukienka potrzebna mi jest na koniec stycznia, na zimowy turniej).
Plisowany panel ma w sobie dwie warstwy mięsistej wełny (nie miałam końskiego włosia żeby wypchać plisy). Wymagał pewnej ilości pracy (ale niezbyt skomplikowanej), natomiast widok jego wpiętego szpilkami w sukienkę rodzi radość :)
Do sylwestra muszę wszyć podszewkę, żeby znajoma pomogła mi skroić rękawy (sukienka potrzebna mi jest na koniec stycznia, na zimowy turniej).
Plisowany panel ma w sobie dwie warstwy mięsistej wełny (nie miałam końskiego włosia żeby wypchać plisy). Wymagał pewnej ilości pracy (ale niezbyt skomplikowanej), natomiast widok jego wpiętego szpilkami w sukienkę rodzi radość :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


