Podejść do igły miałam kilka. Najpierw liczyłam na tutoriale pisane, później na filmowe. Koniec końców okazało się, że niezbędna (i najlepsza) okazała się pomoc wprawnego naalbindingera (innego słowa nie byłam w stanie wymyślić :P).
Anyway - powstała rękawiczka. Dwukolorowa, z powodu nagłego braku białej wełny. Oslo stitchem.
I chyba tyle na ten temat. Teraz mogę śmiało stwierdzić, że polecam dziubanie igłą - szybkie i przyjemne.
Dla wszystkich tych, którzy jednak chcą próbować z internetowymi poradnikami - najlepsze (według mnie) tutoriale na YouTube.
