Postanowiłam sprawdzić powyższy mit :D
Na pierwszy ogień poszło farbowanie zielonymi łupinami orzecha włoskiego. Na samym początku okazało się, że drzewa na mym ogródku w tym roku postanowiły zastrajkować i nie wydać prawie żadnych owoców. Z tego, co udało mi się znaleźć, wyszedł wywar o buro-beznadziejnym kolorze któremu nie udało się zafarbować ani kawałka tkaniny próbnej. Dlatego też nawet nie ryzykowałam farbowania w tej brei.
Drugim pomysłem była kora dębu - dostępna w każdej aptece w postaci pokruszonych kawałków. Od przyjaciółki udało mi się pożyczyć wielką balię i stary garnek (zdecydowanie muszę zainwestować w większy gabaryt). W garnku gotowałam wywar i przelewałam go do balii. Kąpiel zajęła kilka godzin. Kolor miodowo-karmelowy (zapewne jego mała intensywność spowodowana jest za małą ilością użytej kory, ale to wniosek na następny raz i na większy garnek), mi osobiście się podoba. Materiał aktualnie się suszy :)
Do obierania orzechów włoskich polecam rękawiczki :P
Wywar z kory dębu
Trzeba było pilnować żeby materiał nie wypływał ponad lustro wody
Zmiana kolorów - jest :)
Wyjmowanie materiału było nie lada wyzwaniem (ciężkie!)