Logo

Logo

FBPinterest

29 sierpnia 2013

Farbowanie naturalne - liście brzozy | Natural dyeing - silver birch leaves (Betula pendula)

Czas goni, lato się kończy, liście opadają. Trzeba się było zabrać za zaplanowane farbowanie liśćmi brzozy.
Wcześniej udało mi się kupić potrzebne odczynniki (oprócz siarczanu żelaza) oraz zorganizować duży garnek (35l, choć wiem że przydałby się ciut większy :P ).

Z siostrą wybrałyśmy się na pola w poszukiwaniu jakiejś porządnej brzozy. Zebrane liście wrzuciłam do garnka i zalałam wodą. Gotowałam to wszystko przez jakieś 2 godziny, na wolnym ogniu. Gdy liście zaczęły mieć kolor 'wygotowany' kolor, odcedziłam wywar, dodałam odczynniki i wełnę. Gotowałam przez kolejne dwie godziny i zostawiłam na całą noc do ostygnięcia. Materiał i włóczkę (chciałam zobaczyć czy będzie różnica w barwie) wypłukałam i wysuszyłam na słońcu.








Zieleń na zdjęciu różni się trochę od tej oryginalnej
(co da się zauważyć nawet na dwóch różnych monitorach)


Przepis :
2kg liście brzozy zalanych wodą w 30l garnku
12 łyżeczek (używałam małych plastikowych) ałunu
8 łyżeczek siarczanu miedzi
1 gwóźdź (albo inne źródło żelaza)

10 komentarze:

  1. Witam. Gdzie kupujesz odczynniki?

    podglądam czasem blog, jest tu sporo przydatnych informacji
    pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. I ałun i siarczan miedzi kupiłam na allegro (razem zapłaciłam jakieś 12zł).
    Dzięki za miłe słowo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ile wełny udało się ufarbować?

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś 5,5-6m (nie pamiętam ile kupiłam). Jestem zaskoczona że aż tyle ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. No to jestem zaskoczona, że kolor taki ładny! Wyszło w miarę równomiernie? Też się przymierzam do farbowania, dlatego tak wypytuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak, jest równomiernie, nie ma plam. Póki nie poszłam spać to mieszałam w garze co jakiś czas i pilnowałam żeby cały materiał był zanurzony w wodzie.
    Życzę podobnych sukcesów :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Podziwiam, uzyskałaś śliczny odcień. :]
    Niestety, sama na razie nie miałam okazji się bawić w farbowanie, domownicy wyrzuciliby mnie na bruk...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj chyba nie jest tak źle ;)
      Póki wywar nie jest śmierdzący i schnący materiał nie zrobi nigdzie niedomywalnych plam to chyba nikt nie powinien mieć obiekcji.
      Polecam trochę ich przekonać, bo satysfakcja z własnoręcznie ufarbowanego materiału jest ogromna :)

      Usuń
  8. Jeszcze jedno pytanie...powinny byś świeże roślinki czy mogą być wysuszone? Ja się od dawna przymierzam ale jakoś nie wyszło jak do tej pory. Chyba dopiero w przyszłym roku bo teraz to już coraz mniej słonecznych dni.
    ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z doświadczenia jeszcze nie wiem ;) Czytałam, że młode liście farbują inaczej niż 'dojrzałe', nie wiem jak jest z suchymi. Ale polecam napisać do tych dziewczyn, są bardziej doświadczone:
      - http://trollusia.blogspot.com/2013/08/kazdy-dzien-lata-dniem-farbowania.html
      - http://medievalhandicrafts.blogspot.com/2012/05/farbowanie-naturalne-liscie-brzozy.html

      Usuń

Blog Designed by The Single Momoirs