W czasie przygotowywań do Bitwy Narodów powstała młodsza siostra jednej z wcześniejszych sakiewek.
Dobrze znany wzór nie sprawiał problemów... praca nad nim była nawet przyjemna :)
Logo
24 maja 2012
09 maja 2012
Zdemaskowana
Maraton wyjazdowy - Bitwa Narodów w Warszawie i turniej w Iłży (mój pierwszy :D ).
Było ciepło, gorąco, upalnie i burzowo. Masa ludzi, ogrom znajomych, trochę pracy i toona relaksu :)
25 lutego 2012
Nowa chusta
W związku z rozwijaniem swojej wiedzy i stroju z drugiej połowy XV wieku postanowiłam pokombinować coś z nakryciem głowy. Im dalej w czasie, tym chusty zaczynają być bardziej fikuśnie i ciekawie zawiązane/ułożone - co mi osobiście bardzo odpowiada.
Zajęłam się więc chustą hmm.. w kształcie talerza satelitarnego ;) Ja przynajmniej nie znam żadnej konkretnej nazwy, a wkładając ją właśnie tak się czuję. Co nie oznacza, że mi się nie podoba - wręcz przeciwnie.
Konstrukcja... chyba nie najtrudniejsza. Najpierw zwykła chusta, żeby ujarzmić włosy i mieć do czego przypinać następne części (można jeszcze użyć opaski). Później wałek (w moim przypadku wypchany lnianymi ścinkami) zawiązywany na potylicy (w celu dopasowania). Na koniec podłużna, prostokątna chusta (proces jej upinania już nie jest taki ekstra banalny). Do tego 3-4 szpilki i gotowe :)
Zajęłam się więc chustą hmm.. w kształcie talerza satelitarnego ;) Ja przynajmniej nie znam żadnej konkretnej nazwy, a wkładając ją właśnie tak się czuję. Co nie oznacza, że mi się nie podoba - wręcz przeciwnie.
Konstrukcja... chyba nie najtrudniejsza. Najpierw zwykła chusta, żeby ujarzmić włosy i mieć do czego przypinać następne części (można jeszcze użyć opaski). Później wałek (w moim przypadku wypchany lnianymi ścinkami) zawiązywany na potylicy (w celu dopasowania). Na koniec podłużna, prostokątna chusta (proces jej upinania już nie jest taki ekstra banalny). Do tego 3-4 szpilki i gotowe :)
22 lutego 2012
Naalbinding po raz pierwszy | Naalbinding part 1
Podejść do igły miałam kilka. Najpierw liczyłam na tutoriale pisane, później na filmowe. Koniec końców okazało się, że niezbędna (i najlepsza) okazała się pomoc wprawnego naalbindingera (innego słowa nie byłam w stanie wymyślić :P).
Anyway - powstała rękawiczka. Dwukolorowa, z powodu nagłego braku białej wełny. Oslo stitchem.
I chyba tyle na ten temat. Teraz mogę śmiało stwierdzić, że polecam dziubanie igłą - szybkie i przyjemne.
Dla wszystkich tych, którzy jednak chcą próbować z internetowymi poradnikami - najlepsze (według mnie) tutoriale na YouTube.
Praktycznie za chwilkę wracam wielkimi krokami po długiej nieobecności. Odłożyłam trochę na bok wszelkie szycie i inne dziubanie igłą, choć nie byłam bezczynna (nauczyłam się robić na drutach i opanowałam początki naalbindingu).
Mój sezon wyjazdowy praktycznie się zaczął, także nowe moce przerobowe nadchodzą !
Mój sezon wyjazdowy praktycznie się zaczął, także nowe moce przerobowe nadchodzą !
21 sierpnia 2011
A tymczasem...
Po takiej ilości szycia naprawdę trudno zabrać się z powrotem za wyszywanie.
W planach jednak mam zakup nici (DMC 746, 827, 842 i 3045) i kolejną brick-stitchową sakiewkę.
Na jutrzejszą natomiast podróż pociągiem odświeżę sobie zabawę w fingerloopa. Instrukcje można znależć tu i tu (osobiście wolę drugą stronkę).
Dodatkowo polecam filmik instruktażowy o lucecie. Będzie idealny dla opornych na instrukcje obrazkowe (m.in dla mnie). Po dojściu do wprawy można pleść sznurek siedząc, leżąc, oglądając film, słuchając nudnego wykładu bądź idąc na przystanek.
Na ponad miesiąc przed wyjazdem na Czersk (z Rotą Pana Kacpra) odkryłam problem konstrukcyjny brązowej, późnopiętnastkowej sukienki. Nie potrafię odpowiednio wyciąć i dopasować paska materiału, który ma podtrzymywać zapinki przy dekolcie (na stronce Bettiny Schreier widać go dość dobrze : 1, 2, 3). Niby dopasowywałam go przed przyszyciem, ale jakoś dziwnie odstaje i nie chce przylegać...
Załamki jeszcze nie ma, bo do imprezy zostało trochę czasu, ale boję się że praktyki w szpitalu doszczętnie mnie wykończą i zabraknie sił na szycie.
Niee.... niemożliwe.
W planach jednak mam zakup nici (DMC 746, 827, 842 i 3045) i kolejną brick-stitchową sakiewkę.
Na jutrzejszą natomiast podróż pociągiem odświeżę sobie zabawę w fingerloopa. Instrukcje można znależć tu i tu (osobiście wolę drugą stronkę).
Dodatkowo polecam filmik instruktażowy o lucecie. Będzie idealny dla opornych na instrukcje obrazkowe (m.in dla mnie). Po dojściu do wprawy można pleść sznurek siedząc, leżąc, oglądając film, słuchając nudnego wykładu bądź idąc na przystanek.
Na ponad miesiąc przed wyjazdem na Czersk (z Rotą Pana Kacpra) odkryłam problem konstrukcyjny brązowej, późnopiętnastkowej sukienki. Nie potrafię odpowiednio wyciąć i dopasować paska materiału, który ma podtrzymywać zapinki przy dekolcie (na stronce Bettiny Schreier widać go dość dobrze : 1, 2, 3). Niby dopasowywałam go przed przyszyciem, ale jakoś dziwnie odstaje i nie chce przylegać...
Załamki jeszcze nie ma, bo do imprezy zostało trochę czasu, ale boję się że praktyki w szpitalu doszczętnie mnie wykończą i zabraknie sił na szycie.
Niee.... niemożliwe.
18 lipca 2011
Nowe nabytki
10 dni na grunwaldzkich polach minęło, jak zwykle, niczym mgnienie oka. Pogoda nieco zaskoczyła rekonstruktorów i nie szczędziła im deszczu i burz. Nie słyszałam żeby ktoś narzekał. W końcu to nie pogoda, a ludzie, obozowisko i klimat stanowią o naszym zadowoleniu. A te składowe w tym roku wyjątkowo dopisały.
Jednakże czym byłby Grunwald bez zakupów...
1. Buty - Elvis (Łukasz Kostrzewski)
Na zdjęciu są już lekko używane (dostałam je zaraz przed wyjazdem i nie zdążyłam zrobić zdjęć funkel nówek)
2. Zapinki (do niemieckiej sukni późnośredniowiecznej) - Maras (Marek Kunicki - http://mqnicki.blogspot.com/)
3. Pierścionek - Maras
4. Igły - Suchy (z Prywatnej Chorągwi von Reihl)
5. Pasek (składak) - Maras, Nina Rucińska, Dariusz Czerniakowski
6. Miska (siwak)
7. Szklanka - Medieval Market
Subskrybuj:
Posty (Atom)



